Wirus
- mateuszmalicki
- 17 mar 2020
- 1 minut(y) czytania
Od kilku dni siedzę w domu, bo żłobek zamknięty z powodu Covid-19 i żeby całkiem nie zwariować, wybrałem się na spacer z synem. On usnął w wózku, a ja miałem trochę czasu, żeby obserwować prawie wymarłe miasto. Miejsca, w których zwykle pełno jest ludzi spacerujących, wyprowadzających psy, dzieci na placach zabaw, rowerzystów i kogo tam jeszcze przyniesie, teraz świecą pustkami. Z rzadka tylko przejdzie pojedynczy człowiek, co najwyżej para staruszków. Trochę smutno, a trochę jednak pięknie.











Komentarze